witam wszystkich prezentuje na blogu moje hobby to co lubię robić , bez czego już nie potrafię ..... robię również rzeczy na zamówienie zapraszam adres kontaktowy ewciarobotki@gmail.com
| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
O autorze
Zakładki:
Blogi
Podczytuję i podziwiam uczestniczę
Przelicznik mulin
Sklepy w internecie
piątek, 02 października 2015
Zmorka

mineło już 8 miesięcy jak u nas jest  :-)  jak też czas leci gdy przyjechała do nas ważyła 17 kg teraz prawie 26 kg   smakuje jej moje gotowanie choć suchą karmą też nie pogardzi

 Myślałam że nie będę mieć juz takiego mądrego i delikatnego psa jaką była Nuka po doświadczeniach z Luną   to już zwątpiłam że jest to mozliwe . gdy do nas przyjechała była zalęknionym psiakiem pragnącym miłosci i przytulania bała się mnóstwa rzeczy  niektóre jej zostały no ale  widocznie tak już musi zostać . Pierwsze dni pobytu u nas zastanawiałam się czy potrafi szczekać  teraz wiem że tak i potrafi bronić swojego terytorium i nas . Bardzo lubi spacery jak widzi że biore szelki i smycz  to trudno opisać jej radość to jest istne szaleństwo . Gdy  wy6chodziłam z domu na początku była rozpacz i nieważne było dla niej że reszta domowników zostaje  poszłam ja i to był dramat śpiewała pieśni żałobne pod drzwiami.

Zresztą do teraz jest tak że jak  spod bramki nie odjeżdżam samochodem bo wtedy jest ok siedzi i czeka , ale jak ide na nogach  to słysze ją i też żałosny śpiew jeszcze na końcu ulicy .


Gdy ide spać nie musze mówić wołać prosić by poszła siku i spać idzie załatwi potrzebę i leci do sypialni bo najlepiej  śpi się przy pani zaraz obok łóżka , i rano pobudka buziakiem  musi być obowiązkowo.


 jest mega grzeczna i usłuchana wystarczy raz zawołać i ona już jest  nie ma proszenia  czy przekupstwa , nie interesuje ją otwarta brama  a co tam ważne jest że my jesteśmy  bramy może nie być , na spacerach chodzi luzem odpięta od smyczy ale tylko tam gdzie wiem że nie spotkamy psiaków lub rowerzystów bo wtedy jest zła delikatnie mówiąc .


z samochodem już się zaprzyjaźniła najpierw z moim potem z męża  już wie że ta warkoczaca maszyna nic jej nie zrobi tylko trzeba się trzymać z boku ale do środka już wsiądzie bez większych oporów co na początku było nierealne samochód to był wróg i trzeba się bać .


w domu ja jestem najważniejsza za mną chodzi i kontroluje gdzie co i jak  na 1 min mnie z oczu nie spuszcza  teraz gdy to pisze też spi pod moimi nogami  i kuka co robię


na samym poczatku do męża trzymała dystans było widać że  facet w jej życiu daj jej popalić  owszem podeszła do niego ale było widać że trzyma dystans i ogonek był podkulony   teraz mąż  to najważniejszy osobnik do pieszczenia głaskania i przytulania opędzić się   nie umie hi hi  jak tylko  przyjdzie porcja głasków musi być zaraz się wykłada i czeka a jak długo nic to trąca łapką delikanie  ale zawsze . jest mega delikatna gdy jej coś daje z ręki  nie ważne czy jest to duży kawałek czy maleńki bierze zawsze tak samo  delikatnie . gdy my jemy to czeka cierpliwie nie pakuje nam nosa do talerza doskonale rozumie słowo niewolno i choćby kawałek szynki leżał na podłodze i powiem niewolno to  będzie leżeć i patrzeć ale nie weźmie dopiero jak powiem weź zje


i tak bym mogła pisać o niej bez końca w samych naj naj naj  ale było by to nudne powiem tylko tyle wygrałam los na loterii wypatrując ją na facebooku i sprowadzając do domu  to był najlepszy wybór 


 a to mój skarb  moje słoneczko



nie będę tutaj pisała że jest podobna do Nuki  bo to widać    i jest do niej podobna nie tylko wizualnie   reinkarnacja ???????

21:06, ewcia116 , Zmorka
Link Komentarze (2) »
piątek, 29 maja 2015
z zycia moich psów
rozważania na temat moich sierściuchów



14 lat temu przywiozłam do domu Nukę 6 tygodniowego szczeniaka  była z nami przez 12 lat jako pełnoprawny członek rodziny spała na posłaniu obok mojego łózka , budziła mnie rano  lizaniem   . Gdy urodziła się Weronika  pilnowała niańczyła  i traktowała jak własne dziecko takie miałam czasem odczucia , nikt nie mógł podnieść wysoko ręki nad moją córką bo reakcja była zaraz  zaczynała szczekać by dać do zrozumienia że nie wolno , potem przyszła na świat Natalia już co prawda jej tak nie pilnowała ale była blisko  zawsze był buziak na dzień dobry i do widzenia w wózku musiała sprawdzić czy aby to samo dziecko przywiozłam .  Kochała nas tak mi się wydaje NIGDY  nie pokazała że ma przewagę że może ugryźć  nigdy nie war-kła na dzieci   czy na nas dorosłych  , bała się petard sylwestrowych  przychodziła wtedy do nas na kanape i wtulała swój łebek  pod rękę , myślałam że będzie z nami zawsze nigdy nie myślałam i nie dopuszczałam myśli że kiedyś odejdzie  za tęczowy most a jednak gdy  dopadł ją nowotwór byłam załamana wtedy dotarło do mnie że będę ją musiała pożegnać , moją kochana sunię  która kochałam całym moim sercem  . Gdy wszelkie próby ratunku zawiodły a moja sunia gasła w oczach i nie potrafiła już samodzielnie wstać odmówiła jedzenia i picia  zrozumiałam że ona się poddała i ja to muszę uszanować  płakałam dwa dni przed podjęciem  TEJ decyzji  ale nie mogłam pozwolić by cierpiała  . bolało bardzo odeszła 14 kwietnia 2013 roku  płakałam długo zresztą do dziś jak o niej pomyśle serce mi pęka i łzy same płyną

1 maja 2013 roku przywiozłam do domu szczenie kolejną suczkę  Lunę  kłębuszek sierści z ostrymi ząbkami który rosła jak  na drożdżach i niszczyła wszystko co dorwała  czasem trudno było zapanować nad obgryzaniem wszystkiego i wszystkich  . Lunka od samego początku była żarłokiem jadła dużo i wszystko niekoniecznie rzeczy nadające się do jedzenia , ale  no cóż każdy szczeniak jest inny , i choć miała po tych jej napadach żarłoczności biegunki wymioty i inne cuda   , stwierdziłam wyrośnie zmądrzeje . Gdy skończyła rok wcale nie było lepiej , choć trochę zachowanie się poprawiło po pierwszej cieczce stała się trochę spokojniejsza no ale cóż , w czerwcu  przeszła zatrucie do końca nie wiemy czym , pod koniec czerwca przeszła krwotok wewnętrzny  tez nie wiemy po czym i dlaczego  , z którego ledwie ją wyratowaliśmy . Później gdy wydawało się że jest ok zagrożenie minęło i zaczęła zachowywać się normalnie i przejawiać zachowania dobrze wychowanej suni nastąpił drugi krwotok wewnętrzny  tutaj reakcja moja była szybsza leki były w domu  sama wbijałam zastrzyk krwotok ustał nie spałyśmy całą nockę ale kolejny raz wyrwałam ją śmierci z pod kosy    znowu witaminy pilnowanie i chuchanie dmuchanie , czasem się śmiałam że pilnuję ją bardziej niż dzieci  ale jak trzeba było .....  nie powiem była inna , miała tak zwane ADHD była szalona raczej nie usłuchana , po nocach spać nie dawała bo jak nie odbijało się jej , to spać nie mogła  i kombinowała ,  nie jedne kapcie mi w nocy pogryzła ale była nasza  kudłata szalona czasem przytulanka  była z nami  aż pewnego dnia ataki niespania się nasilały  nie pomagały długie spacery by ją wymęczyć i energię spożytkować na coś innego niż obgryzanie i niszczenie  potrafiła pół nocy nie spać a ja razem z nią , później to już były całe noce nie wspomnę że w dzień tez się nie kładła była jak zaprogramowana  na chodzenie i obgryzanie  badania , leki zastrzyki pochłaniały budżet a nic nie dawały  z dnia na dzień było gorzej  w listopadzie gdy od poniedziałku nie spała dwie noce czułam że dzieje się coś bardzo złego  ale gdy  przespała noc z środy na czwartek to miałam nadzieję że leki zaczynają działać i będzie lepiej ale tak się nie stało  w kolejne dni było gorzej  nie spałyśmy nic ani w dzień ani w nocy  ja wyglądałam jak duch  ona cały czas chodziła chodziła i chodziła , diabli wiedzą co to było  czy to z tego zatrucia czy  wada wrodzona czy nowotwór  czy guz ale wyglądało to na porażenie ośrodkowego układu nerwowego  ona nie panowała nad sobą  nad swoim zachowaniem nie pomagało nic  odeszła 22 listopada  2014 roku bolało bardzo bolało  były łzy złości bezradności i żalu  dlaczego w tak krótkim czasie odeszły od nas dwie sunie kochana każda inaczej ale kochane  i brakowało .........

 wtedy powiedziałam dość koniec psa nie będzie i tyle ........

aż do dnia w którym ją zobaczyłam  te oczy to smutne spojrzenie  ta mordka i uszy stojące jak dwa radary  . Pomyślałam ta albo żadna no i złamałam się  zadzwoniłam zanim maź wrócił do domu tak mnie zauroczyła jedna fotografia jedno zdjęcie i to spojrzenie . Mąż dzieci chciały psa ale nikt nie mówił tego głośno  . Zadzwoniłam i wstępnie potwierdziłam chęć adopcji . potem już wszystko potoczyło się błyskawicznie , pokazałam mężowi  który zaraz chciał po nią jechać  . dzieci nic wiedziały nic do momentu jej przyjazdu do nas , jakby coś poszło nie tak i Alex zdecydował by na wizycie przed adopcyjnej inaczej  .... ale udało się minęły 4 miesiące  jak biszkopcik vel Zmorka vel budyń jest z nami jest i chyba tak miało być
moja młodsza córka stwierdziła że to nasza nagroda za wylane łzy
Moje kochane słoneczko wystraszone trochę wycofane ale prze-kochane , przytulaśne i w ogóle  chodzi za mną krok w krok pilnuje jak oka w głowie , gdzie ja tam i ona  już kiedyś miałam takiego pilnowacza  , wogóle bardzo przypomina mi  Nukę odnosze wrażenie jakby było to jej nowe wcielenie które trafiło do nas  bo tak miało być .  pokochaliśmy ją wszyscy od najmłodszego do najstarszego członka rodziny  a ona odwzajemnia się tym samym . Musielibyście zobaczyć jak ona się cieszy jak wracamy do domu ja ze sklepu córka ze szkoły druga z przedszkola a mąż z pracy , jak przychodzi  do mnie i gramoli się na kolana jak siedzę na  fotelu ( waga tylko 24 kg) , jak grzała mnie jak maiłam ospę spała ze mną na kanapie w drugim pokoju ale do łóżka w sypialni nie wchodzi , jak ślicznie podaje łapki na zmianę  , robi obrót  lub hopsa na komendę ,  normalnie cud miód i orzeszki   . Wiem teraz myślicie oszalała baba zgłupiała na starość  ...... może i będziecie mieli rację ale  no cóż z czegoś się cieszyć trzeba  a ja ciesze się że jest z nami i tak już zostanie .........


17:21, ewcia116 , Zmorka
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 16 marca 2015
nasza psina
 Zmorka imię niecodzienne i  na niektórych dziwne ale no właśnie  imię nie jest ważne ważny jest psiak który je nosi
powiem tak  gdy przybyła do nas Luna myślałam że to psiak na kolejne 10 lat gdy tak się nie stało powiedziałam nie nigdy więcej , wiem i zastanawiam sie teraz po upływie czasu nad jednym faktem nad przeznaczeniem  , bo może tak miało być  może  mieliśmy wycierpieć swoje by zostać nagrodzonym może los chciał by Zmorka trafiła do naszego domu  nie wiem nigdy nie wierzyłam w przesądy , przeznaczenie czy  inne takie dziwne rzeczy . Jestem osoba raczej twardo stąpającą po ziemi myślącą racjonalnie  a jednak ...... tak sobie myśle ......  no właśnie myśle i coraz bardziej czuję że tak miało być   że coś w tym jest

mój biszkopcik  piszę mój bo ona jest moja najbardziej  to mnie pilnuje jak oka w głowie   to mnie gramoli się najczęściej na kolana na pieszczoty nawet teraz gdy to pisze leży pod moimi nogami  daje mi tyle radości  że nie macie nawet pojęcia  jest mega grzeczna spokojna tak jakby w domu miała wyłącznik  bo na ogrodzie i spacerach żywioł pełna energii i werwy i chęci do nauki , biega szczeka skacze  do dzieci super a dzieciaki widzą w niej swój świat  zakochane są w niej obie



 

 
17:25, ewcia116 , Zmorka
Link Komentarze (6) »
środa, 11 lutego 2015
zimny nosek , szorski język
 jeszcze niedawno zarzekałam się że nie  długo długo nie ..........

 po ostatnim niespodziewanym odejściu mojej suni Luny  powiedziałam nie  nie chce nie potrafię  nie mogę to za bardzo boli

mijały dni  tygodnie i miesiące  dom stał się puściejszy , sierść nie walała się wszędzie po kątach , nie trzeba było pilnować jedzenia gdy dzieci jadły posiłki  nikt nic nie podkradał nie niszczył  nie podgryzał bez przyczyny ale....... nie budził również skokiem na łóżko lizaniem szorstkim językiem i nie ziębił zimnym mokrym noskiem   było  dziwnie pusto smutno nikt nie witał po powrocie do domu  , nie szczekał bez powodu .

wszyscy mówili poszukaj psa a ja twardo mówiłam nie nie chce nie potrafię ......... i tak mijał dzień za dniem dzieci chciały mąż też ale nikt nie mówił tego głośno a ja twardo NIE przyjdzie czas że trafie na psiaka który mnie zauroczy zakocham się i tyle .....

od czasu do czasu wpadały mi w oko psiaki do adopcji wtedy po cichu pomyślałam że jeżeli będzie psiak to adoptowany  , niechciany biedny który szuka domu ale na siłę nie szukałam , nie grzebałam po schroniskowych stronkach  młodego (bo musiał być młody ) psiaka

któregoś dnia weszłam na facebooka i trafiła mnie strzała amora nie widziałam wiele ale te uszy i te oczka takie smutne  poczytałam do adopcji szuka domu  sunia  klikałam na link i tak trafiłam na jej stronkę i wpadłam jak śliwka w kompot , nim przyjechał mąż byłam po pierwszej rozmowie telefonicznej , jak wrócił pokazałam mu ją on zapytał gdzie trzeba jechać po nią  :-) i tak się zaczęła procedura adopcji , przed wizytą przed adopcyjną czułam się jak przed pierwszą randką


uzgodniliśmy z mężem że nie mówimy nic dzieciom gdyby coś poszło nie tak i sunia dostała się do innego domu bo chętni byli
wypełniłam wszystko związane z adopcją i czekałam na wiadomość ...... no i dostałam że przyjadą 

była środa 29 stycznia  przyjechał młody chłopak ze Zmorką i swoim psiakiem . szczerze wam powiem zaimponował mi mnie starej babie zaimponował młodziutki chłopak swoją wiedzą podejściem do zwierząt i życia  byłam w szoku , jego psiak wychowany grzeczny usłuchany  szok nigdy nie widziałam takiego psiaka  wpatrzony w swojego pana  ,

no i nasza sunia Zmorka   która zawładnęła naszymi sercami   , dziewczyny zakochane po uszy w niej i wcale się nie dziwię

spokojna , poukładana , grzeczna  nie kombinuje nie psoci
chodzi za mną krok w krok  dzieci pilnuje  była trochę strachliwa ale z każdym dniem jest coraz lepiej teraz już można powiedzieć że jest super tylko jeszcze nieznane głośne dźwięki ją płoszą diabli wiedzą co przeszła  zanim została odebrana właścicielce  , bała się głośniejszego głosu   pisku itp teraz już nie wie ,że u nas nic jej nie grozi   bardzo mi kogoś przypomina a kogo tego nie powiem :-) jest przytulakiem pieszczochem naszym słoneczkiem

zresztą zobaczcie sami ma 6/7 miesięcy




dom odżył  rano chce się wstać z łóżka nie ma dosypiania bo jak tylko usłyszy budzik zaczyna się witanie w nocy śpi jak aniołek zaraz obok mnie ma posłanie , do łóżka się nie pcha  ogólnie to jest do kochana i całowania, ale w ciągu tygodnia nauczyła się podawać łapkę na zmianę jedną i drugą pojętna jest i chętna do nauki , wie że do piwnicy do węgla się nie wchodzi za panią czeka się przed drzwiami  rozumie słowo zostań , niewolno  słucha nasze biszkoptowe słoneczko
08:46, ewcia116 , Zmorka
Link Komentarze (8) »